piątek, 31 sierpnia 2012
Hey wszystkim!
Mam dla Was takie ogłoszenie, że kończę tego bloga. Nie ma sensu tego pisać dalej skoro nikt nie czyta. Ale jeżeli chcecie kolejne rozdziały to skomentujcie tego posta, albo pododawajcie się do obserwujących. Jeśli nie to koniec historii Isabell :) Dzięki i chyba.. żegnajcie? Wszystko zależy od Was :) Bay!♥
wtorek, 14 sierpnia 2012
Przepraszam..
Rozłączyłam się, po czym weszłam po schodach. Drzwi otworzył mi Liam.
-o, hej! Fajnie, że przyszłaś. Chodź do środka.
Weszłam i szłam za chłopakiem, który zaprowadził mnie do pokoju, w którym siedzieli Louis i Naill oraz dużo innych, nieznanych mi osób.
-poznaj jeszcze Harrego i Zayna-odparł Liam
-cześć-przywitałam się z chłopakami
-hej! To ja jestem Harry, a to Zayn-powiedzial
-a ja Isabell
Zayn podał mi butelkę piwa.
-ej.. Mogę się was o coś zapytać?
-jasne! Pytaj o co chcesz- odpowiedział mi Liam
-bo rozmawiałam z przyjaciółką i ona mi powiedziała, że nazywacie się jak chłopaki z One Direction. To wy?
-no.. tak-odpowiedzieli dziwiąc się, że tego nie wiem
-hahahah, a co wy tu w ogóle robicie?
-chcieliśmy trochę odpocząć. Tutaj nikt nie piszczy na nasz widok.
Przegadałam z nimi pół nocy. To naprawdę świetne chłopaki. Fajnie mi się z nimi rozmawiało.
Była 2:30, gdy doszłam do wniosku, że powinnam wrócić już do hotelu.
-przepraszam was, ale powinnam już wracać-oznajmiłam
-szkoda, ale mówi się trudno. Chodź, odprowadzę cię-powiedział Liam
-nie trzeba, to niedaleko
-nie pozwolę ci iść samej o tak późnej porze
-no dobra. To chodźmy
Pożegnałam się z Harrym, Louisem, Niallem i Zaynem po czym razem z Liamem wyszłam. Za bardzo się nie spieszyliśmy, bo miło nam się rozmawiało, jednak gdy już doszliśmy pożegnałem się z nim z nim i przytuliłam.
Weszłam do pokoju. Rodzice spali, więc najciszej jak to tylko było możliwe weszłam do łazienki. Przebrałam się w piżamy, umyłam twarz, zęby i poszłam się położyć. Napisałam jeszcze sms'a do Lenki , w którym pożyczyłam jej miłych snów, po czym wsunęłam telefon pod poduszkę i próbowałam zasnąć.
#oczami Liama
Odprowadziłem Isabell do hotelu. Wracając myślałem o tej świetnej dziewczynie. Fakt, poznałem ja kilka godzin temu, ale czują z nią wyjątkową więź. W jej oczach widać szczerość, niewinność, dobro.. Pfff.. co ja gadam?! A raczej myślę? Przecież się w niej nie zakochałem. Po prostu wiem, że będzie bliską mi osobą.
Gdy doszedłem z powrotem do domu spostrzegłem siedzącego na tarasie Louisa. Chyba na mnie czekał.
-co ty tu robisz? Nie bawisz się?-zapytałem
-i tak większość już wyszła, ale ja czekam na ciebie. Chcę pogadać.
-a nie możemy w środku?
-nie chcę tak przy wszystkich
-ok, o co chodzi?
-czy ty.. i Isa.... coś ze sobą..
-dopiero dzisiaj się poznaliśmy- przerwałem mu
-no tak, ale podoba ci się?
-nie tak jak dziewczyna chłopkowi. Do niej czuję coś podobnego jak do ciebie i chłopaków. A co? Wpadła ci w oko?- zapytałem poruszając brwiami
-może trochę... w sumie to fajna dziewczyna
-no to powodzenia! Ja idę się teraz położyć, bo jestem zmęczony
#oczami Is
Rano obudziła mnie mama mówiąc, że za 20 minut mamy śniadanie. Szybko wstałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to i razem z rodzicami zeszłam na śniadanie.
-idziemy po śniadaniu na miasto. idziesz z nami?- zapytała mama
-nie, dzięki. Zostanę
Pół godziny później byłam już w pokoju hotelowym. Włączyłam laptop i weszłam na fb i tt. Nic ciekawego się nie działo, więc odstawiłam laptop, a do ręki wzięłam pilota. Włączyłam tv i szukałam czegoś ciekawego. Przerwał mi dzwonek hotelowego telefonu.
-tak?-odebrałam
-dzień dobry. Dzwonię z recepcji. Ktoś tu na panią czeka- oznajmiła, aż przesadnie miłym głosem recepcjonistka
-ale kto?
-nie wiem. Nie przedstawił się.
-dobrze, za chwilę zejdę.
Wyłączyłam telewizor i zjechałam na dół windą. W holu zobaczyłam nie wysokiego bruneta.
-Louis? Co ty tu robisz?
-Hej! Pomyślałem, że może miałabyś ochotę na spacer?
-jasne. Chętnie, tylko poczekaj, pójdę się ogarnąć.
-Chodź! Wyglądasz naprawdę dobrze!
Wyszliśmy z hotelu i ruszyliśmy w miasto. Lou cały czas mnie rozśmieszał. nie mogłam przestać się śmiać.
-Jejuu.. Louis już mnie brzuch boli!
-dobra. postaram się już być poważny. A teraz chodź ze mną!
Zaprowadził mnie na jakąś plażę. Rozłożył koc, na którym usiedliśmy. Stykaliśmy się co chwilę kolanami, ale żadne z nas na to nie reagowało. Dookoła nikogo nie było. Naprawdę miło mi się z nim rozmawiało i dobrze się przy nim czułam, ale dręczyły mnie myśli...a co jeśli będzie chciał czegoś więcej? Jeśli będzie chciał mnie pocałować? Nie wiem, czy jestem na to gotowa, a poza tym nie chcę mu robić niepotrzebnych nadziei.. Nie jestem jeszcze chyba gotowa na kolejny związek..
<Rok temu...
Szłam spotkać się z Max'em. Gdy tylko o nim myślałam na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę wiec o 12.00 poszłam do niego do pracy. Otworzyłam drzwi sklepu z częściami samochodowymi i zobaczyłam go lecącego w ślinkę z jakąś blondyną. Stałam tam nie mogąc nic powiedzieć.
-Isa?! Co ty tu robisz?!
Nic nie odpowiedziałam. Łzy tylko spłynęły mi po policzkach. Wybiegłam ze sklepu a Max pobiegł za mną i odwracają mnie poprzez pociągnięcie przez ramie powiedział:
-Is! To nie tak jak myślisz!
-nie?! Wcale mnie nie zdradzasz z jakąś szmatą?! Mój przyjaciel którego znam chyba od zawsze i kocham jak cholera wcale mnie nie skrzywdził w tak okropny sposób?!
-przepraszam! To był jednorazowy numer! Kocham tylko ciebie..
-no jasne..
Odeszłam z płaczem, nie reagując na jego ciągłe wołania..>
Moje obawy jednak się spełniły. Louis chciał mnie pocałować. Powoli przysuwał swoje usta do moich a ja..? A ja się nie odsunęłam. Chciałam, ale nie mogłam. To było silniejsze ode mnie. Chciałam jeszcze w ostatniej chwili się odsunąć i mu wszystko wytłumaczyć, ale coś mnie do niego ciągnęło. W końcu mu uległam. Nasze wargi się spotkały, al ja nie potrafiłam tego przerwać. STOP!- pomyślałam.
-coś się stało?- zapytał Louis z trochę zawiedzioną miną
-przepraszam, ale nie jestem jeszcze gotowa...
-nie, no jasne. To ja przepraszam- odparł Tommo po czym z jego twarzy znikł uśmiech.
Później odprowadził mnie do hotelu, a sam poszedł do domu. Widziałam, że go to zabolało, ale nie jestem jeszcze gotowa, żeby się z nikim wiązać..
-o, hej! Fajnie, że przyszłaś. Chodź do środka.
Weszłam i szłam za chłopakiem, który zaprowadził mnie do pokoju, w którym siedzieli Louis i Naill oraz dużo innych, nieznanych mi osób.
-poznaj jeszcze Harrego i Zayna-odparł Liam
-cześć-przywitałam się z chłopakami
-hej! To ja jestem Harry, a to Zayn-powiedzial
-a ja Isabell
Zayn podał mi butelkę piwa.
-ej.. Mogę się was o coś zapytać?
-jasne! Pytaj o co chcesz- odpowiedział mi Liam
-bo rozmawiałam z przyjaciółką i ona mi powiedziała, że nazywacie się jak chłopaki z One Direction. To wy?
-no.. tak-odpowiedzieli dziwiąc się, że tego nie wiem
-hahahah, a co wy tu w ogóle robicie?
-chcieliśmy trochę odpocząć. Tutaj nikt nie piszczy na nasz widok.
Przegadałam z nimi pół nocy. To naprawdę świetne chłopaki. Fajnie mi się z nimi rozmawiało.
Była 2:30, gdy doszłam do wniosku, że powinnam wrócić już do hotelu.
-przepraszam was, ale powinnam już wracać-oznajmiłam
-szkoda, ale mówi się trudno. Chodź, odprowadzę cię-powiedział Liam
-nie trzeba, to niedaleko
-nie pozwolę ci iść samej o tak późnej porze
-no dobra. To chodźmy
Pożegnałam się z Harrym, Louisem, Niallem i Zaynem po czym razem z Liamem wyszłam. Za bardzo się nie spieszyliśmy, bo miło nam się rozmawiało, jednak gdy już doszliśmy pożegnałem się z nim z nim i przytuliłam.
Weszłam do pokoju. Rodzice spali, więc najciszej jak to tylko było możliwe weszłam do łazienki. Przebrałam się w piżamy, umyłam twarz, zęby i poszłam się położyć. Napisałam jeszcze sms'a do Lenki , w którym pożyczyłam jej miłych snów, po czym wsunęłam telefon pod poduszkę i próbowałam zasnąć.
#oczami Liama
Odprowadziłem Isabell do hotelu. Wracając myślałem o tej świetnej dziewczynie. Fakt, poznałem ja kilka godzin temu, ale czują z nią wyjątkową więź. W jej oczach widać szczerość, niewinność, dobro.. Pfff.. co ja gadam?! A raczej myślę? Przecież się w niej nie zakochałem. Po prostu wiem, że będzie bliską mi osobą.
Gdy doszedłem z powrotem do domu spostrzegłem siedzącego na tarasie Louisa. Chyba na mnie czekał.
-co ty tu robisz? Nie bawisz się?-zapytałem
-i tak większość już wyszła, ale ja czekam na ciebie. Chcę pogadać.
-a nie możemy w środku?
-nie chcę tak przy wszystkich
-ok, o co chodzi?
-czy ty.. i Isa.... coś ze sobą..
-dopiero dzisiaj się poznaliśmy- przerwałem mu
-no tak, ale podoba ci się?
-nie tak jak dziewczyna chłopkowi. Do niej czuję coś podobnego jak do ciebie i chłopaków. A co? Wpadła ci w oko?- zapytałem poruszając brwiami
-może trochę... w sumie to fajna dziewczyna
-no to powodzenia! Ja idę się teraz położyć, bo jestem zmęczony
#oczami Is
Rano obudziła mnie mama mówiąc, że za 20 minut mamy śniadanie. Szybko wstałam i poszłam do łazienki. Ubrałam się w to i razem z rodzicami zeszłam na śniadanie.
-idziemy po śniadaniu na miasto. idziesz z nami?- zapytała mama
-nie, dzięki. Zostanę
Pół godziny później byłam już w pokoju hotelowym. Włączyłam laptop i weszłam na fb i tt. Nic ciekawego się nie działo, więc odstawiłam laptop, a do ręki wzięłam pilota. Włączyłam tv i szukałam czegoś ciekawego. Przerwał mi dzwonek hotelowego telefonu.
-tak?-odebrałam
-dzień dobry. Dzwonię z recepcji. Ktoś tu na panią czeka- oznajmiła, aż przesadnie miłym głosem recepcjonistka
-ale kto?
-nie wiem. Nie przedstawił się.
-dobrze, za chwilę zejdę.
Wyłączyłam telewizor i zjechałam na dół windą. W holu zobaczyłam nie wysokiego bruneta.
-Louis? Co ty tu robisz?
-Hej! Pomyślałem, że może miałabyś ochotę na spacer?
-jasne. Chętnie, tylko poczekaj, pójdę się ogarnąć.
-Chodź! Wyglądasz naprawdę dobrze!
Wyszliśmy z hotelu i ruszyliśmy w miasto. Lou cały czas mnie rozśmieszał. nie mogłam przestać się śmiać.
-Jejuu.. Louis już mnie brzuch boli!
-dobra. postaram się już być poważny. A teraz chodź ze mną!
Zaprowadził mnie na jakąś plażę. Rozłożył koc, na którym usiedliśmy. Stykaliśmy się co chwilę kolanami, ale żadne z nas na to nie reagowało. Dookoła nikogo nie było. Naprawdę miło mi się z nim rozmawiało i dobrze się przy nim czułam, ale dręczyły mnie myśli...a co jeśli będzie chciał czegoś więcej? Jeśli będzie chciał mnie pocałować? Nie wiem, czy jestem na to gotowa, a poza tym nie chcę mu robić niepotrzebnych nadziei.. Nie jestem jeszcze chyba gotowa na kolejny związek..
<Rok temu...
Szłam spotkać się z Max'em. Gdy tylko o nim myślałam na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę wiec o 12.00 poszłam do niego do pracy. Otworzyłam drzwi sklepu z częściami samochodowymi i zobaczyłam go lecącego w ślinkę z jakąś blondyną. Stałam tam nie mogąc nic powiedzieć.
-Isa?! Co ty tu robisz?!
Nic nie odpowiedziałam. Łzy tylko spłynęły mi po policzkach. Wybiegłam ze sklepu a Max pobiegł za mną i odwracają mnie poprzez pociągnięcie przez ramie powiedział:
-Is! To nie tak jak myślisz!
-nie?! Wcale mnie nie zdradzasz z jakąś szmatą?! Mój przyjaciel którego znam chyba od zawsze i kocham jak cholera wcale mnie nie skrzywdził w tak okropny sposób?!
-przepraszam! To był jednorazowy numer! Kocham tylko ciebie..
-no jasne..
Odeszłam z płaczem, nie reagując na jego ciągłe wołania..>
Moje obawy jednak się spełniły. Louis chciał mnie pocałować. Powoli przysuwał swoje usta do moich a ja..? A ja się nie odsunęłam. Chciałam, ale nie mogłam. To było silniejsze ode mnie. Chciałam jeszcze w ostatniej chwili się odsunąć i mu wszystko wytłumaczyć, ale coś mnie do niego ciągnęło. W końcu mu uległam. Nasze wargi się spotkały, al ja nie potrafiłam tego przerwać. STOP!- pomyślałam.
-coś się stało?- zapytał Louis z trochę zawiedzioną miną
-przepraszam, ale nie jestem jeszcze gotowa...
-nie, no jasne. To ja przepraszam- odparł Tommo po czym z jego twarzy znikł uśmiech.
Później odprowadził mnie do hotelu, a sam poszedł do domu. Widziałam, że go to zabolało, ale nie jestem jeszcze gotowa, żeby się z nikim wiązać..
wtorek, 10 lipca 2012
Nie denerwuj się tak, mała..
Patrzyłam na zachodzące słońce gdy poczułam krople zimnej wody na moim ciele.
-kurna! Człowieku, nie widzisz, że ja tu idę?! Przez ciebie jestem cała mokra!-krzyczałam na chłopaka stojącego w oceanie z deską surfingową. Powiedziałam Lenie, że zadzwonię później.
-nie denerwuj się tak, mała-odparł ciemny blondyn
-jak mam się nie denerwować?! Jestem cala mokra, a poza tym nie jestem żadna mała! Nie pozwalaj sobie!
-dobra. Spokojnie, nie chciałam. Przepraszam, a poza tym jestem Liam-odparł chłopak po czym ładnie sie uśmiechnął
-Isabell-odpowiedziałam i tez się uśmiechnęłam
-skąd jesteś?
-z Polski
-a od dawna, bo nigdy wcześniej cie tutaj nie widziałem
-dzisiaj przyleciałam i chce już stąd wylecieć!
-czemu? Nie podoba ci się tutaj?
-podoba, ale jestem tutaj, jakby to powiedzieć wbrew mojej woli
-czemu wbrew woli?-zapytał Liam śmiejąc się
-bo miałam zaplanowane wakacje z przyjaciółką i z klasą, z którą się rozstałyśmy bo skończyłyśmy gimnazjum
-ale tu tez może być fajnie
-no nie była bym tego taka pewna..jestem tu z rodzicami i nikogo nie znam
-znasz mnie!
-rozmawiałam z Liamem, gdy podeszło do niego dwóch chłopaków
-o..a to jest Niall i Louis-powiedział pokazując na przystojnych chłopaków
-hej!-przywitali się ze mną
-cześć. Jestem Isabell
-miło poznać. A może wpadniesz do nas na imprezę? Zaczyna się o 22.00
-ok, postaram się przyjść, tylko powiedźcie mi gdzie, bo jeszcze się tutaj nie orientuję
Chłopaki wskazali mi duży dom z tarasem prowadzącym na plażę.
-dobra, to będę o 22.00-oznajmiłam
-super! Będziemy czekać
Wróciłam do hotelu i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i podkręciłam włosy. Umalowałam się trochę mocniej i założyłam to. Napisałam rodzicom kartkę, że wychodzę i że nie wiem o której wrócę. Oni też pewnie poszli się gdzieś pobawić. Wyszłam z hotelu i idąc w stronę domu chłopaków zadzwoniłam do Leny.
-hej! Co tam?
-Wszystko ok. Sorki, że się wtedy rozłączyłam
-ok. A co tam się w ogóle stało? Na kogo tak nakrzyczałaś?
-na Liama
-Liama?-zapytała
-tak. Ochlapał mnie woda i się trochę wkurzyłam, ale później z nim pogadałam i to całkiem fajny chłopak. Przedstawił mnie jeszcze dwóm innym chłopakom, a teraz idę do nich na imprezę.
-a jak nazywają się jeszcze ci inni?
-Niall i Louis, a co?
-czy ty wiesz, że poznałaś właśnie 3/5 One Direction?!
-to ten zespół o którym mi mówiłaś?
-tak!!!!!-zaczęła drzeć się do słuchawki
-ale nie krzycz. Oni zachowują się jak normalni ludzie. Może to nie oni..
-to jeśli poznasz resztę to mi powiedz. Jeśli to będzie jeszcze Harry i Zayn to na pewno oni
-dobra zadzwonię jeszcze później i zdam ci relacje. A teraz muszę kończyć, co już dochodzę
-ok. Pa
-no na razie.
Rozłączyłam się po czym weszłam po schodach.
-Isabell-odpowiedziałam i tez się uśmiechnęłam
-skąd jesteś?
-z Polski
-a od dawna, bo nigdy wcześniej cie tutaj nie widziałem
-dzisiaj przyleciałam i chce już stąd wylecieć!
-czemu? Nie podoba ci się tutaj?
-podoba, ale jestem tutaj, jakby to powiedzieć wbrew mojej woli
-czemu wbrew woli?-zapytał Liam śmiejąc się
-bo miałam zaplanowane wakacje z przyjaciółką i z klasą, z którą się rozstałyśmy bo skończyłyśmy gimnazjum
-ale tu tez może być fajnie
-no nie była bym tego taka pewna..jestem tu z rodzicami i nikogo nie znam
-znasz mnie!
-rozmawiałam z Liamem, gdy podeszło do niego dwóch chłopaków
-o..a to jest Niall i Louis-powiedział pokazując na przystojnych chłopaków
-hej!-przywitali się ze mną
-cześć. Jestem Isabell
-miło poznać. A może wpadniesz do nas na imprezę? Zaczyna się o 22.00
-ok, postaram się przyjść, tylko powiedźcie mi gdzie, bo jeszcze się tutaj nie orientuję
Chłopaki wskazali mi duży dom z tarasem prowadzącym na plażę.
-dobra, to będę o 22.00-oznajmiłam
-super! Będziemy czekać
Wróciłam do hotelu i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i podkręciłam włosy. Umalowałam się trochę mocniej i założyłam to. Napisałam rodzicom kartkę, że wychodzę i że nie wiem o której wrócę. Oni też pewnie poszli się gdzieś pobawić. Wyszłam z hotelu i idąc w stronę domu chłopaków zadzwoniłam do Leny.
-hej! Co tam?
-Wszystko ok. Sorki, że się wtedy rozłączyłam
-ok. A co tam się w ogóle stało? Na kogo tak nakrzyczałaś?
-na Liama
-Liama?-zapytała
-tak. Ochlapał mnie woda i się trochę wkurzyłam, ale później z nim pogadałam i to całkiem fajny chłopak. Przedstawił mnie jeszcze dwóm innym chłopakom, a teraz idę do nich na imprezę.
-a jak nazywają się jeszcze ci inni?
-Niall i Louis, a co?
-czy ty wiesz, że poznałaś właśnie 3/5 One Direction?!
-to ten zespół o którym mi mówiłaś?
-tak!!!!!-zaczęła drzeć się do słuchawki
-ale nie krzycz. Oni zachowują się jak normalni ludzie. Może to nie oni..
-to jeśli poznasz resztę to mi powiedz. Jeśli to będzie jeszcze Harry i Zayn to na pewno oni
-dobra zadzwonię jeszcze później i zdam ci relacje. A teraz muszę kończyć, co już dochodzę
-ok. Pa
-no na razie.
Rozłączyłam się po czym weszłam po schodach.
czwartek, 28 czerwca 2012
Nie wytrzymam tych 2 tygodni bez ciebie!
Rozdział 2
Doszłam pod dom Leny i napisałam do niej sms'a że już czekam. Po chwili zobaczyłam jak ładna brunetka zbiega po schodach.
-hej!-powiedziała po czym mnie przytuliła
-hej..-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem
-aż tak źle?
-weź nie pytaj
-dobra, chodź bo się spóźnimy
O 8.30 byłyśmy pod szkołą. Weszłyśmy do środka i ruszyłyśmy do naszej klasy. W środku była wychowawczyni i kilka osób z naszej klasy, które przyszły wcześniej.
-cześć-przywitałyśmy się z kolegami
-hej:) To jak robimy? Dzisiaj gdzieś idziemy, czy umawiamy się na następne dni?-zapytał jeden z chłopaków
-nie wiem. Ja i tak pewnie nie przyjdę-oznajmiła Lena
-czemu?
-wczoraj Isa się dowiedziała, że wylatuje na 2 tygodnie na Florydę. Dzisiaj ma wylot, i już ni nie da sie z tym zrobić
-to beznadziejnie.. no nic, spotkamy się jak wrócisz. A poza tym są telefony, internet, będziemy mogli pogadać np. na skypie
Co chwilę do klasy wchodziło więcej osób. W końcu doszła 9.00 i całą klasą wraz z wychowawczynią poszliśmy do sali gimnastycznej. Musieliśmy wysłuchać jakiś beznadziejnych wypowiedzi dyrekcji, nauczycieli i jakiś gości. Nie było tak źle, bo większość czasu przegadałam z Leną. Później wróciliśmy do klasy, a nasza wycha rozdała nam świadectwa. Zaczęła się z nami żegnać. Wtedy razem z Leną się rozpłakałyśmy. Po jakimś czasie cała klasa już płakała. Wyszliśmy przed budynek szkoły i usiedliśmy na murku. Długo rozmawialiśmy i ustaliliśmy, że będziemy się nadal spotykać i utrzymywać ze sobą kontakt. W końcu nadszedł moment pożegnania. Łzy spływały mi po policzkach rozmazując czarny tusz. Wszyscy się przytuliliśmy po czym rozeszliśmy się z różne strony. Ja z Leną poszłyśmy do mnie. Ona pomogła mi się spakować i wybrać strój na podróż. Postawiłyśmy na to. Moja czerwone włosy Lena splotła w ślicznego, luźnego warkocza, opadającego na lewę ramię. Jeszce chwilę razem posiedziałyśmy, ale do domu wrócili rodzice. Weszli do pokoju i zapytali:
-spakowana?
-tak, Lena mi pomogła
-dobrze. To pospieszcie się, bo za pół godziny wyjeżdżamy
-no pewnie
Rodzice wyszli, a ja domknęłam za nimi drzwi.
-wiesz, że masz do mnie codziennie dzwonić. Nie ważne która będzie godzina. Pisz tez na fb, tt i gg, bo inaczej ja tutaj zwariuję!
-no jasne! Kocham cię lamo i nie wytrzymam tych dwóch tygodni bez ciebie!
-tez cie kocham!
Wpadłyśmy sobie w ramiona i się rozpłakałyśmy. Długo nie potrafiłyśmy się rozstać, ale w końcu nadszedł ten moment. Jeszcze raz ją przytuliłam.
-zadzwonię jak tylko dolecę-powiedziałam
-ok. Będę czekać
Lena wyszła, a ja wkurzona wróciłam do pokoju po walizkę. Wyniosłam ja z pokoju i postawiłam przy drzwiach.
-weź chociaż poudawaj, że cieszysz-powiedział do mnie tata
-oczywiście-odpowiedziałam
Pół godziny później byliśmy już na lotnisku. Szliśmy w stronę odprawy. Jeszcze tylko napisałam do Leny sms'a, że wylatujemy i że zadzwonię jak będę mogła. 30 minut później siedziałam razem z rodzicami w samolocie.Przede mną było kilkanaście godzin lotu. Na początku patrzyłam bezsensownie prze okno, jednak po pewnym czasie zasnęłam. Obudziła mnie mama mówiąc, że za chwilę lądujemy. Zapięłam pasy i jakoś przetrwałam lądowanie. Strasznie się tego boje. Wysiedliśmy z samolotu, wzięliśmy nasze bagaże i zamówiliśmy taxi. 20 minut później byliśmy już pod hotelem. No rodzice się postarali. Przebrałam się w to i oznajmiłam rodzicom, że idę się przejść. Hotel znajdował się nie daleko plaży, więc postanowiłam zobaczyć jak tam jest. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Leny.
-no hej! I jak tam?-usłyszałam jej głos
-hej.. może być. Teraz idę na plażę..
-aha, a która jest u ciebie godzina?-zapytała
-20.30 a u ciebie?
-dochodzi 15.00
Rozmawiając z Leną doszłam na plażę. Zdjęłam buty i niosąc je w ręku szłam linia brzegową. Cały czas z nią gadałam i parzyłam na zachodzące słońce, gdy poczułam krople zimnej wody na moim ciele..
Doszłam pod dom Leny i napisałam do niej sms'a że już czekam. Po chwili zobaczyłam jak ładna brunetka zbiega po schodach.
-hej!-powiedziała po czym mnie przytuliła
-hej..-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem
-aż tak źle?
-weź nie pytaj
-dobra, chodź bo się spóźnimy
O 8.30 byłyśmy pod szkołą. Weszłyśmy do środka i ruszyłyśmy do naszej klasy. W środku była wychowawczyni i kilka osób z naszej klasy, które przyszły wcześniej.
-cześć-przywitałyśmy się z kolegami
-hej:) To jak robimy? Dzisiaj gdzieś idziemy, czy umawiamy się na następne dni?-zapytał jeden z chłopaków
-nie wiem. Ja i tak pewnie nie przyjdę-oznajmiła Lena
-czemu?
-wczoraj Isa się dowiedziała, że wylatuje na 2 tygodnie na Florydę. Dzisiaj ma wylot, i już ni nie da sie z tym zrobić
-to beznadziejnie.. no nic, spotkamy się jak wrócisz. A poza tym są telefony, internet, będziemy mogli pogadać np. na skypie
Co chwilę do klasy wchodziło więcej osób. W końcu doszła 9.00 i całą klasą wraz z wychowawczynią poszliśmy do sali gimnastycznej. Musieliśmy wysłuchać jakiś beznadziejnych wypowiedzi dyrekcji, nauczycieli i jakiś gości. Nie było tak źle, bo większość czasu przegadałam z Leną. Później wróciliśmy do klasy, a nasza wycha rozdała nam świadectwa. Zaczęła się z nami żegnać. Wtedy razem z Leną się rozpłakałyśmy. Po jakimś czasie cała klasa już płakała. Wyszliśmy przed budynek szkoły i usiedliśmy na murku. Długo rozmawialiśmy i ustaliliśmy, że będziemy się nadal spotykać i utrzymywać ze sobą kontakt. W końcu nadszedł moment pożegnania. Łzy spływały mi po policzkach rozmazując czarny tusz. Wszyscy się przytuliliśmy po czym rozeszliśmy się z różne strony. Ja z Leną poszłyśmy do mnie. Ona pomogła mi się spakować i wybrać strój na podróż. Postawiłyśmy na to. Moja czerwone włosy Lena splotła w ślicznego, luźnego warkocza, opadającego na lewę ramię. Jeszce chwilę razem posiedziałyśmy, ale do domu wrócili rodzice. Weszli do pokoju i zapytali:
-spakowana?
-tak, Lena mi pomogła
-dobrze. To pospieszcie się, bo za pół godziny wyjeżdżamy
-no pewnie
Rodzice wyszli, a ja domknęłam za nimi drzwi.
-wiesz, że masz do mnie codziennie dzwonić. Nie ważne która będzie godzina. Pisz tez na fb, tt i gg, bo inaczej ja tutaj zwariuję!
-no jasne! Kocham cię lamo i nie wytrzymam tych dwóch tygodni bez ciebie!
-tez cie kocham!
Wpadłyśmy sobie w ramiona i się rozpłakałyśmy. Długo nie potrafiłyśmy się rozstać, ale w końcu nadszedł ten moment. Jeszcze raz ją przytuliłam.
-zadzwonię jak tylko dolecę-powiedziałam
-ok. Będę czekać
Lena wyszła, a ja wkurzona wróciłam do pokoju po walizkę. Wyniosłam ja z pokoju i postawiłam przy drzwiach.
-weź chociaż poudawaj, że cieszysz-powiedział do mnie tata
-oczywiście-odpowiedziałam
Pół godziny później byliśmy już na lotnisku. Szliśmy w stronę odprawy. Jeszcze tylko napisałam do Leny sms'a, że wylatujemy i że zadzwonię jak będę mogła. 30 minut później siedziałam razem z rodzicami w samolocie.Przede mną było kilkanaście godzin lotu. Na początku patrzyłam bezsensownie prze okno, jednak po pewnym czasie zasnęłam. Obudziła mnie mama mówiąc, że za chwilę lądujemy. Zapięłam pasy i jakoś przetrwałam lądowanie. Strasznie się tego boje. Wysiedliśmy z samolotu, wzięliśmy nasze bagaże i zamówiliśmy taxi. 20 minut później byliśmy już pod hotelem. No rodzice się postarali. Przebrałam się w to i oznajmiłam rodzicom, że idę się przejść. Hotel znajdował się nie daleko plaży, więc postanowiłam zobaczyć jak tam jest. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Leny.
-no hej! I jak tam?-usłyszałam jej głos
-hej.. może być. Teraz idę na plażę..
-aha, a która jest u ciebie godzina?-zapytała
-20.30 a u ciebie?
-dochodzi 15.00
Rozmawiając z Leną doszłam na plażę. Zdjęłam buty i niosąc je w ręku szłam linia brzegową. Cały czas z nią gadałam i parzyłam na zachodzące słońce, gdy poczułam krople zimnej wody na moim ciele..
środa, 27 czerwca 2012
:)
Dziękuję wszystkim którzy to czytają! Zapraszam też na
http://whatever-it-takes-is-fine.blogspot.com,
http://onedirectioninpoland.blogspot.com/ i
http://ineedthatonethingjustonedirection.blogspot.com/! Polecam te blogi! A poza tym zapraszam do KOMENTOWANIA! Jeśli czytasz to opowiadanie to skomentuj! Z góry dziękuję i pozdrawiam! :*
wtorek, 26 czerwca 2012
Mamy dla ciebie niespodziankę!
Rozdział 1
Znudzona siedziałam w ławce. Nerwowo przygryzałam końcówkę długopisu i spoglądałam na zegar.
-jeszcze tylko kilka minut!-usłyszałam głos Leny
-wiem, już nie mogę się doczekać tych dwóch miesięcy spędzonych z tobą!
-ja też!
Nareszcie zabrzmiał ostatni dzwonek. Razem z Leną wybiegłam z klasy. Szczęśliwe ruszyłyśmy w stronę wyjścia.
-o której jutro po ciebie zajść?-zapytałam
-bądź po 8.00, to spokojnie zdążymy na zakończenie roku
-ok. Będę po 8.00 :)-powiedziałam do Leny po czym się pożegnałyśmy, bo stałyśmy już pod jej domem
Przytuliłam ją i ruszyłam w stronę mojego domu. Na szczęście mieszkałyśmy blisko siebie. Otworzyłam i weszłam do środka. Energicznie przeszłam korytarz po drodze rzucając torbę w kąt. W domu jak zwykle nikogo nie było. Usiadłam na kanapie i włączyłam kompa. Jeszcze tylko słuchawki na uszy i było dobrze. Nie lubię siedzieć w domu. Większość czasu i tak spędzam sama, bo rodzice są w pracy, a jeśli już są w domu to wcale nie jest lepiej. Oni są nie normalni. Uważają, że nie powinnam myśleć o niczym innym niż o szkole. Nawet gdybym miała średnia 6.0 to oni byli by nie zadowoleni. Ostatnio z tego powodu dość często się kłócimy. Ale w końcu to moi rodzice i ich kocham, bez względu na to jak się pokłócimy.
Siedziałam tak kilka godzin. Po 20.00 do domu wrócili rodzice.
-jesteśmy!-powiedzieli wchodząc do pokoju
-hej-odpowiedziałam
-mamy dla ciebie niespodziankę!
-tylko mi nie mówcie, że będę miała rodzeństwo!
-nie kochanie, spokojnie
-to co to za niespodzianka?
Rodzice nic nie odpowiedzieli. Wręczyli mi tylko 3 bilety samolotowe. Przeczytałam to co mogłam, zanim wybuchłam..
-wy chyba sobie żartujecie?! Ja nigdzie nie lecę! Nie ma mowy!
-ale teraz to już nie mamy o czym rozmawiać. Jutro wylatujemy. Zobaczysz będzie fajnie.
Rodzice wyszli, a ja nerwowo złapałam telefon i zadzwoniłam do Leny.
-tak?-odebrała po kilku sygnałach
-hej Lena!
-coś się stało?
-tak! Właśnie się dowiedziałam, że jutro wylatuję z rodzicami na Florydę!
-że co?! Na ile?!
-chyba na dwa tygodnie. Nie wiem, nie zobaczyłam dokładnie, bo jak się dowiedziałam to na nich nawrzeszczałam
-znowu?
-niestety, ale z nimi inaczej się nie da.
-dobra teraz to najlepiej się połóż i odpocznij. Jutro pogadamy
-ok. Pa
-pa!
Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na biurko. Poszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic. Później umyłam włosy i zęby. Płożyłam się ok. 23.00. Byłam zmęczona więc szybko zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik. Była 7.00. Wstałam i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i wyprostowałam włosy. Nałożyłam lekki makijaż i wróciłam do pokoju. Wybrałam czarne, obcisłe spodnie, biała koszulę, marynarkę i koturny. Była za dziesięć 8.00. Zjadłam jeszcze szybkie śniadanie
-pamiętaj, żeby po zakończeniu roku się spakować-powiedziała mama
-no jasne.-odburknęłam po czym wyszłam
_________________________________________________________________________
To już mój drugi blog, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba. Na razie się nic nie dzieje, ale obiecuję, że później się rozkręci. Zapraszam do komentowania! :*
Znudzona siedziałam w ławce. Nerwowo przygryzałam końcówkę długopisu i spoglądałam na zegar.
-jeszcze tylko kilka minut!-usłyszałam głos Leny
-wiem, już nie mogę się doczekać tych dwóch miesięcy spędzonych z tobą!
-ja też!
Nareszcie zabrzmiał ostatni dzwonek. Razem z Leną wybiegłam z klasy. Szczęśliwe ruszyłyśmy w stronę wyjścia.
-o której jutro po ciebie zajść?-zapytałam
-bądź po 8.00, to spokojnie zdążymy na zakończenie roku
-ok. Będę po 8.00 :)-powiedziałam do Leny po czym się pożegnałyśmy, bo stałyśmy już pod jej domem
Przytuliłam ją i ruszyłam w stronę mojego domu. Na szczęście mieszkałyśmy blisko siebie. Otworzyłam i weszłam do środka. Energicznie przeszłam korytarz po drodze rzucając torbę w kąt. W domu jak zwykle nikogo nie było. Usiadłam na kanapie i włączyłam kompa. Jeszcze tylko słuchawki na uszy i było dobrze. Nie lubię siedzieć w domu. Większość czasu i tak spędzam sama, bo rodzice są w pracy, a jeśli już są w domu to wcale nie jest lepiej. Oni są nie normalni. Uważają, że nie powinnam myśleć o niczym innym niż o szkole. Nawet gdybym miała średnia 6.0 to oni byli by nie zadowoleni. Ostatnio z tego powodu dość często się kłócimy. Ale w końcu to moi rodzice i ich kocham, bez względu na to jak się pokłócimy.
Siedziałam tak kilka godzin. Po 20.00 do domu wrócili rodzice.
-jesteśmy!-powiedzieli wchodząc do pokoju
-hej-odpowiedziałam
-mamy dla ciebie niespodziankę!
-tylko mi nie mówcie, że będę miała rodzeństwo!
-nie kochanie, spokojnie
-to co to za niespodzianka?
Rodzice nic nie odpowiedzieli. Wręczyli mi tylko 3 bilety samolotowe. Przeczytałam to co mogłam, zanim wybuchłam..
-wy chyba sobie żartujecie?! Ja nigdzie nie lecę! Nie ma mowy!
-ale teraz to już nie mamy o czym rozmawiać. Jutro wylatujemy. Zobaczysz będzie fajnie.
Rodzice wyszli, a ja nerwowo złapałam telefon i zadzwoniłam do Leny.
-tak?-odebrała po kilku sygnałach
-hej Lena!
-coś się stało?
-tak! Właśnie się dowiedziałam, że jutro wylatuję z rodzicami na Florydę!
-że co?! Na ile?!
-chyba na dwa tygodnie. Nie wiem, nie zobaczyłam dokładnie, bo jak się dowiedziałam to na nich nawrzeszczałam
-znowu?
-niestety, ale z nimi inaczej się nie da.
-dobra teraz to najlepiej się połóż i odpocznij. Jutro pogadamy
-ok. Pa
-pa!
Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na biurko. Poszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic. Później umyłam włosy i zęby. Płożyłam się ok. 23.00. Byłam zmęczona więc szybko zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik. Była 7.00. Wstałam i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i wyprostowałam włosy. Nałożyłam lekki makijaż i wróciłam do pokoju. Wybrałam czarne, obcisłe spodnie, biała koszulę, marynarkę i koturny. Była za dziesięć 8.00. Zjadłam jeszcze szybkie śniadanie
-pamiętaj, żeby po zakończeniu roku się spakować-powiedziała mama
-no jasne.-odburknęłam po czym wyszłam
_________________________________________________________________________
To już mój drugi blog, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba. Na razie się nic nie dzieje, ale obiecuję, że później się rozkręci. Zapraszam do komentowania! :*
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Bohaterowie.
1. Isabell
16 letnia dziewczyna. Chodzi ostatni rok do gimnazjum w Polsce. Jest w klasie razem ze swoja przyjaciółką - Leną.
2. Lena
Najlepsza przyjaciółka Isabell. Znają się od przedszkola, wiedza o sobie wszystko i nie mogą bez siebie żyć. Jest miłą i szloną dziewczyna, ale na jej szacunek trzeba sobie zasłużyć.
3. One direction
Piątka chłopaków mieszkających w Londynie. Ich zespół, w którego skład wchodzą: Harry Styles, Niall Horan, Liam Payne, Louis Tomlinson i Zayn Malik jest już znany na całym świecie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


