czwartek, 28 czerwca 2012

Nie wytrzymam tych 2 tygodni bez ciebie!

Rozdział 2

Doszłam pod dom Leny i napisałam do niej sms'a że już czekam. Po chwili zobaczyłam jak ładna brunetka zbiega po schodach.
-hej!-powiedziała po czym mnie przytuliła
-hej..-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem
-aż tak źle?
-weź nie pytaj
-dobra, chodź bo się spóźnimy
O 8.30 byłyśmy pod szkołą. Weszłyśmy do środka i ruszyłyśmy do naszej klasy. W środku była wychowawczyni i kilka osób z naszej klasy, które przyszły wcześniej.
-cześć-przywitałyśmy się z kolegami
-hej:) To jak robimy? Dzisiaj gdzieś idziemy, czy umawiamy się na następne dni?-zapytał jeden z chłopaków
-nie wiem. Ja i tak pewnie nie przyjdę-oznajmiła Lena
-czemu?
-wczoraj Isa się dowiedziała, że wylatuje na 2 tygodnie na Florydę. Dzisiaj ma wylot, i już ni nie da sie z tym zrobić
-to beznadziejnie.. no nic, spotkamy się jak wrócisz. A poza tym są telefony, internet, będziemy mogli pogadać np. na skypie

Co chwilę do klasy wchodziło więcej osób. W końcu doszła 9.00 i całą klasą wraz z wychowawczynią poszliśmy do sali gimnastycznej. Musieliśmy wysłuchać jakiś beznadziejnych wypowiedzi dyrekcji, nauczycieli i jakiś gości. Nie było tak źle, bo większość czasu przegadałam z Leną. Później wróciliśmy do klasy, a nasza wycha rozdała nam świadectwa. Zaczęła się z nami żegnać. Wtedy razem z Leną się rozpłakałyśmy. Po jakimś czasie cała klasa już płakała. Wyszliśmy przed budynek szkoły i usiedliśmy na murku. Długo rozmawialiśmy i ustaliliśmy, że będziemy się nadal spotykać i utrzymywać ze sobą kontakt. W końcu nadszedł moment pożegnania. Łzy spływały mi po policzkach rozmazując czarny tusz. Wszyscy się przytuliliśmy po czym rozeszliśmy się z różne strony. Ja z Leną poszłyśmy do mnie. Ona pomogła mi się spakować i wybrać strój na podróż. Postawiłyśmy na to. Moja czerwone włosy Lena splotła w ślicznego, luźnego warkocza, opadającego na lewę ramię. Jeszce chwilę razem posiedziałyśmy, ale do domu wrócili rodzice. Weszli do pokoju i zapytali:
-spakowana?
-tak, Lena mi pomogła
-dobrze. To pospieszcie się, bo za pół godziny wyjeżdżamy
-no pewnie
Rodzice wyszli, a ja domknęłam za nimi drzwi.
-wiesz, że masz do mnie codziennie dzwonić. Nie ważne która będzie godzina. Pisz tez na fb, tt i gg, bo inaczej ja tutaj zwariuję!
-no jasne! Kocham cię lamo i nie wytrzymam tych dwóch tygodni bez ciebie!
-tez cie kocham!
Wpadłyśmy sobie w ramiona i się rozpłakałyśmy. Długo nie potrafiłyśmy się rozstać, ale w końcu nadszedł ten moment. Jeszcze raz ją przytuliłam.
-zadzwonię jak tylko dolecę-powiedziałam
-ok. Będę czekać
Lena wyszła, a ja wkurzona wróciłam do pokoju po walizkę. Wyniosłam ja z pokoju i postawiłam przy drzwiach.
-weź chociaż poudawaj, że cieszysz-powiedział do mnie tata
-oczywiście-odpowiedziałam
Pół godziny później byliśmy już na lotnisku. Szliśmy w stronę odprawy. Jeszcze tylko napisałam do Leny sms'a, że wylatujemy i że zadzwonię jak będę mogła. 30 minut później siedziałam razem z rodzicami w samolocie.Przede mną było kilkanaście godzin lotu. Na początku patrzyłam bezsensownie prze okno, jednak po pewnym czasie zasnęłam. Obudziła mnie mama mówiąc, że za chwilę lądujemy. Zapięłam pasy i jakoś przetrwałam lądowanie. Strasznie się tego boje. Wysiedliśmy z samolotu, wzięliśmy nasze bagaże i zamówiliśmy taxi. 20 minut później byliśmy już pod hotelem. No rodzice się postarali. Przebrałam się w to i oznajmiłam rodzicom, że idę się przejść. Hotel znajdował się nie daleko plaży, więc postanowiłam zobaczyć jak tam jest. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Leny.
-no hej! I jak tam?-usłyszałam jej głos
-hej.. może być. Teraz idę na plażę..
-aha, a która jest u ciebie godzina?-zapytała
-20.30 a u ciebie?
-dochodzi 15.00
Rozmawiając z Leną doszłam na plażę. Zdjęłam buty i niosąc je w ręku szłam linia brzegową. Cały czas z nią gadałam i parzyłam na zachodzące słońce, gdy poczułam krople zimnej wody na moim ciele..

1 komentarz: